Blog Karola Jasienicy

Uwagi - refleksje - przemyślenia

  • środa, 24 czerwca 2009
    • Czy biały loczek jest szymlem?

      Dowiedziałem się, że w kuluarach podczas ostatniego Zjazdu w Poznaniu hodowcy dyskutowali nad sformułowaniem, użytym przeze mnie: biały szymel. Początkowo myślałem, że takiego sformułowania użyłem, tłumacząc wzorzec loczka. Tak jednak nie jest. Wzorzec niemiecki nie posiada takiego określenia. Mówi tylko o białym loczku, jednakże zwraca uwagę, że białe loczki nie powinny mieć na piórach żółtego nalotu. Doświadczonemu hodowcy, znającemu zasady dziedziczenia, daje to wiele do myślenia.

      Okazuje się, że chodziło o sformułowanie, znajdujące się w ostatnim numerze Woliery: „Pierwotnie – jak zostało powyżej powiedziane – znane były jedynie białe loczki, które są homozygotycznymi szymlami”. W artykule dokonałem interpretacji wzorca, a to mi wolno. Otóż białe loczki rzeczywiście są szymlami.  Proszę zauważyć, że białe loczki nie mają ciemnych oczu, lecz pomarańczowe. Nie mają też jasnego, cielistego dzioba, lecz jasny rogowy. To oznacza, że biały loczek nie jest albinosem, jak wiele białych gołębi. Ale czym więc jest biały loczek? Otóż jest homozygotycznym szymlem, a więc posiadającym parę genów G (od grizzly). Już jeden gen G (a wiec heterozygota) powoduje, że w ubarwieniu występuje tzw. szymlowatość.

      Jeśli weźmiemy dwa żółtopłowe szymle i to niezależnie od tego, czy będą one homozygotami, czy też heterozygotami i sparujemy je z sobą, a ich potomstwo także skojarzymy z sobą itd., to po pewnym czasie otrzymamy część białych gołębi, najpierw z żółtym, delikatnym nalotem, a następnie czysto białe. Takie zjawisko możemy zaobserwować nie tylko u loczków, ale także u gołębi pocztowych, dragonów i innych. Białe dragony powinny mieć ciemne oczy i jasny, cielisty dziób. Wyhodowałem kiedyś białe dragony z ciemnymi dziobami i czerwonymi oczami. Chodziło tylko o eksperyment. Wzorzec dragona nie przewiduje takiej odmiany.

      Hodowca loczków nie powinien kojarzyć z sobą jasnych żółtych szymli, ale jasnego z ciemnym. Wskazane jest od czasu do czasu wprowadzenie szymla czerwonego do populacji żółtych szymli. Młode po szymlu żółtym i czerwonym można bez obaw kojarzyć z żółtymi szymlami. Ich potomstwo będzie naprawdę piękne.

      Być może, że na Bliskim Wschodzie, może w Persji kojarzono z sobą przez pewien czas żółte szymle jakiejś bliżej nam nieznanej rasy gołębi. Najpierw powstała ich odmiana biała, ale wsobny chów doprowadził w pewnym momencie do mutacji, która objawiła się w kędzierzawości piór na pokrywach skrzydłowych. Przypominam, że początkowo także w Europie hodowano jedynie białe loczki.

      Myślę, że wyjaśniłem wątpliwości niektórych hodowców.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mku841
      Czas publikacji:
      środa, 24 czerwca 2009 18:58
  • niedziela, 22 marca 2009
    • Białogłówka

      Często hodowaną rasą w Polsce jest białogłówka gumbińska.

      Czy nazwa tej rasy gołębi lotnych jest poprawna? Rasa została wyhodowana w Prusach Wschodnich, głównie w okolicach miasta, które w języku niemieckim brzmi: Gumbinnen. Wszystko wydaje się więc porządku. A jednak nie. Nazwa tej białogłówki powinna nawiązywać do polskiej nazwy miasta, w okolicach którego została wyhodowana. Polska nazwa tego miasta brzmi Gąbin (...Polacy nie gęsi, też swój język mają). Obecnie miasto to leży  w Obwodzie Ka­liningradzkim i brzmi Gusiew. Powinniśmy więc mówić: białogłówka gąbińska. Mamy białogłówkę elbląską, a nie białogłówkę elbineńską. Mamy zakonniczkę królewiecką, a nie zakonniczkę königsberską, itd. W tworzeniu nazw ras gołębi trzeba być konsekwentnym. Kiedy istnieje polska nazwa miejscowości, wówczas to właśnie ją należy wziąć pod uwagę.   

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mku841
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 marca 2009 13:01