Blog Karola Jasienicy

O mnie

  • piątek, 10 października 2008
    • Kilka słów wprowadzenia

       Zob. Kategoria: Książka o gołębiach

       

      Dawniej na Śląsku górnicy mówili, że z chwilą przejścia na emeryturę więcej czasu poświęcą swoim kanarkom, gołębiom i królikom. Mieli do tego prawo i stworzono im też do tego warunki. Na Śląsku za tzw. familokami stały niewielkie domki gospodarcze, a za nimi były ogródki działkowe. Należały one do śląskiego pejzażu . Rzeczywiście, kiedy przeszli na zasłużoną emeryturę, w dużej mierze swój czas poświęcali swoim pupilom i potrafili o nich mówić dużo i barwnie. Pomimo wieku i doświadczonego trudu ciężkiej pracy, który wyciskał znamię na ich spracowanych dłoniach, i nie tylko na dłoniach, byli szczęśliwi i ciągle pełni wigoru.

      Przeczytałem kiedyś radę: Jeśli chcesz być  na starość żywotny, zachować kondycję, przede wszystkim być szczęśliwym, to spełnij marzenie swojego dzieciństwa. Jako dziecko chciałem zawsze mieć gołębie, lecz niestety, nie miałem warunków, aby je hodować. Dopiero jako uczeń ostatniej klasy liceum miałem kilka czarnych i białych „sztalwicerów” (górnośląskich garłaczy koroniastych), bowiem rodzice zmienili miejsce zamieszkania. 

      Postanowiłem – i to już kilka lat temu – zrealizować marzenie dzieciństwa. A więc hoduję gołębie i to jest jedna z moich pasji. Nie chodzi jednak tylko o to, aby mieć gołębie, zajmować się nimi, cieszyć się ich obecnością, gruchaniem i harcami. Uważam, że każdy, kto chce cośkolwiek hodować, musi zdobyć pewną wiedzę, a dzisiaj jest to znacznie łatwiejsze, aniżeli dawniej. Jest odpowiednia literatura (książki i fachowa prasa), a także Internet, przy pomocy którego można wiele się nauczyć o swoich pierzastych przyjaciołach.

      Na moim blogu chcę się podzielić nie tylko swoją wiedzą na temat hodowli gołębi, która jest dość skromna, ale także – a może przede wszystkim – pokazać moje ptaki, które hoduję i nawiązać kontakt z hodowcami, którzy mają podobną pasję. Nie ukrywam, chcę także zachęcić innych do hodowli gołębi, jakiejkolwiek hodowli zwierząt, przede wszystkim zachęcić młodzież, wszak hodowanie zwierząt wyrabia pewne nawyki, jak obowiązkowość, opiekuńczość itp. Śmiem nawet twierdzić, że przygotowuje do życia. Czym prędzej tym lepiej.

      Rozpoczynając studia, opuściłem rodzinny dom i pożegnałem się na zawsze z moimi sztalwicerami. Nie wróciłem do hodowli tej ciekawej rasy gołębi, wszak gołębie tej starej śląskiej rasy znacznie się zmieniły i tylko w pewnej części przypominają te, które kiedyś były hodowane na ogródkach działkowych, pod strzechami stodół i stajni. A szkoda. 

      Prowadziłem w przeszłości hodowlę monorasową (niemieckie wystawowe, czeskie bagdety i turyńskie jaskółki). Obecnie cieszy mnie rozmaitość. Wielu hodowców powie, że to źle, niedobrze. To wiem, ale jeszcze raz podkreślam, cieszy mnie różnorodność zachowań , form i barwgołębi. Obecnie w moim gołębnikach i wolierach hoduję:  lazurki, szpaki, gile, turyńskie złotawce, turyńskie czajki, turgawskie mnichy, bernardyńskie srokacze, lucerneńskie złotopierśne i jednokolorowe (grupa 5); staroorientalne mewki, mewki aacheńkie (grupa 8) oraz praskie krótkodziobe lotne i rollery rakownickie (grupa 9). Niektóre z tych ras opisałem na łamach Woliery, Gołębie..., biuletynu OZHDI w Bielsku-Białej. biuletynu PZHGR i DI Gołębie... oraz kwartalnika hodowcy (Rasowe gołębie, drób, króliki i inne zwierzęta).

      Mój adres: mku841@escobb.com.pl

      Kom. 600-236-361

      Zobacz na www.golebnik.pl

      Kwartalnik hodowcy nr 1 - 7

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mku841
      Czas publikacji:
      piątek, 10 października 2008 14:02