Blog Karola Jasienicy

Wpis

czwartek, 05 lutego 2009

Recenzja:

Horst Schmidt, Rudi Proll, Tauben, Stuttgart 2006 (przekł. polski Agnieszka Różańska, Gołębie, Warszawa 2007)

 W 2006 roku ukazał się w Stuttgarcie w Niemczech Taschenatlas pt. Tauben. Autor atlasu nie postawił sobie celu jakim jest wszechstronne poinformowanie czytelnika o historii i hodowli gołębi ani też nie przedstawił wyczerpującej prezentacji najczęściej hodowanych ras gołębi. Książeczka licząca 192 strony jest swoistego rodzaju przewodnikiem po szeroko rozumianym „świecie” gołębi. Autor tekstu atlasu (Horst Schmidt), jak i wykonawca zdjęć (Rudi Proll) gwarantują wysoki poziom niemieckiej publikacji, chociaż nie unikniono w niej pewnych „wpadek”. Słusznie więc polskie Wydawnictwo RM podjęło decyzję dokonania przekładu atlasu i przekazania go hodowcom gołębi w naszym kraju, i nie tylko hodowcom. Zamysł słuszny, ale… No właśnie ale…, bowiem w polskim wydaniu pełno jest różnego rodzaju błędów.

Na wstępie pragnę wskazać na najbardziej rażące błędy i nieścisłości w pierwszej części polskiego przekładu atlasu poświęconego gołębiom. 

Na 8. stronie czytamy: „Dlaczego więc gołąb? Jego ewolucja do zwierzęcia domowego jest uzasadniona przez różnych badaczy w różny sposób: Bechstein już w 1805 roku przedstawił hipotezę synatropi, która została później potwierdzona w roku 1973 przez Goodwina i w 1994 roku przez Beneckiego. Zgodnie z tą teorią gołąb skalny pojawił się siedliskach ludzkich w VIII w. p.n.e., w początkach rozwoju uprawy roli w neolicie”. Czyżby dopiero w VIII wieku p.n.e. rozpoczęto uprawiać rolę? Czyżby neolit trwał aż do VIII wieku przed Chr.? Autor atlasu nie popełnił błędu. Błąd popełnił tłumacz i nie dostrzegł go merytoryczny redaktor. Powinno być w VIII tysiącleciu (w orgin. Jahrtausend) p.n.e.

Na stronie 11. czytamy: „W Talmudzie (Ezra 3,26) gołąb opisywany jest jako ukochany ptak bogów”. Talmud mówi o gołębiu jako o ukochanym ptaku Boga. Talmudyści byli monoteistami.

Zadziwiająca jest podjęta próba wyjaśnienia przez tłumacza niemieckiego tekstu, w którym mowa o dużych zwierzętach ofiarnych. W polskim wydaniu czytamy: „Kiedy na ofiarę przebłagalną za grzechy brakowało kosztownych krów i koni, można było zastąpić…” (s. 11). Skąd wziął się w przekładzie koń? Koń jako zwierzę nieparzystokopytne nigdy nie był zwierzęciem ofiarnym. Należało przetłumaczyć niemiecki tekst wiernie i nie byłoby błędu.

Na stronie 12. zarówno autor, jak i tłumacz powołuje się na Księgę kapłańską (5,8-10). Podany cytat biblijny w przekładzie pochodzi z tzw. Biblii Tysiąclecia. Można mieć zastrzeżenia do przekładu, który nawet w pewnym stopniu wprowadza czytelnika w błąd: „Przyniesie ją kapłanowi, a ten ofiaruje najprzód tego gołębia, który jest przeznaczony na ofiarę przebłagalną. Ściśnie jego główkę przy karku, ale jej nie oddzieli”. Chodzi o słowo ściśnie. W Biblii hebrajskiej użyte jest słowo mālaq [transkrypcja fonetyczna], występujące jedynie w Kpł 1,15; 5,8. Jest to termin typowo ofiarniczy i chodzi o to, że kapłan powinien ująć głowę gołębia, lekko ją przekręcić i naderwać. Czynność ta powinna była być wykonana precyzyjnie, aby nie oderwać głowy od szyi, a jednak aby wypłynęła krew. Przy ściśnięciu górnej części szyi nastąpiłoby zadławienie zwierzęcia, a to było zakazane. Nie wolno było jeść mięsa zwierzęcia zadławionego, a tym bardziej nie wolno było go złożyć w ofierze. Gdyby chodziło o zadławienie, to prawodawca nie dodałby słów: „ale jej całkiem nie oddzieli”. Dlatego tzw. Biblia warszawska posiada przekład: „Niech przyniesie je do kapłana, a ten złoży najpierw to, co było przeznaczone na ofiarę za grzech. Naderwie jego głowę tuż przy szyi, ale jej całkiem nie oddzieli”. Podobnie 8. wiersz rozdziału 5. Księgi kapłańskiej przekłada ks. prof. Stanisław Łach (Księga kapłańska, PŚST II-1, s. 147). Za powyższą nieścisłość trudno jednak obarczać tłumacza i redaktora merytorycznego.

Na stronie 14. uzupełniono tekst o tytuł dzieła Marka Terencjusza Warro(na). Ma on rzekomo brzmieć: De re rustica. Warron był autorem wielu dzieł, ale ten, o którym mowa znany jest raczej pod tytułem: Rerum rusticarum libri III.

Autor atlasu Horst Schmidt we Wprowadzeniu nagromadził dużą ilość wiadomości dotyczących w przeszłości symboliki związanej z gołębiem, jak i dawnych wierzeń. Czy zainteresują one czytelników? Część czytelników zainteresują te wiadomości, część nie. Chociaż brak czasem powiązania oraz interpretacji danych z zakresu fenomenologii religii, to jednak część ta jest cenna. Szczególnie cenny jest fragment Wprowadzenia, w którym Autor pisze o przygotowaniu gołębi do wystaw, jak i samych wystaw. Przez wydawcę polskiego przekładu została ta część uzupełniona.  

Druga część książki Horsta Schmidta i Rudi Prolla zawiera krótkie opisy i zdjęcia wielu ras gołębi, hodowanych głównie w Niemczech. Opisy ras ułożone są według porządku alfabetycznego. To pozwoliło autorom zgromadzić obok siebie opisy gołębi, które pochodzą z jednego regionu, albo należą do jednej grupy (np. garłacze). Częściowo udało się to także polskiemu wydawcy.

Niemiecki spis ras gołębi z 1 kwietnia 2008 roku ułożony jest według grup, w grupach zaś obowiązuje porządek według numerów ras przyjętych w Europejskiej Federacji. Autorzy niemieckich wzorców starali się na pierwszym miejscu umieścić informację o pochodzeniu danej rasy. Pozwala to utrzymać pewien porządek na wystawach i przy sporządzaniu katalogów z wystaw.   

W Polskim wydaniu atlasu należało pozostawić – o ile było to możliwe – kolejność występująca w oryginale. A było to w wielu wypadkach możliwe, wszak np. gołębie należące do grupy V można było zestawić według pochodzenia, tym bardziej, że przyjęte od 2006 roku przez polską Komisję Standaryzacyjną  nazwy ras temu sprzyjają. Wydawca nie wziął tego pod uwagę, i dlatego np. saksoński bocian nie znalazł się wśród barwnych gołębi saksońskich.

Kiedy w 2006 roku przystąpiłem do tłumaczenia niektórych wzorców ras gołębi z języka niemieckiego, wówczas najpierw została ustalona lista nazw gołębi, a także pewnych terminów, które występują we wzorcach niemieckich, w Polsce funkcjonują bowiem pewne lokalne nazwy i terminy. Chodziło o porządek i ujednolicenie. Wydawca polskiego wydania atlasu nie skorzystał ani z istniejących już wielu wzorców, ani też przyjętych nazw ras gołębi.

W niektórych wypadkach podane zostały dość dziwne nazwy ras. Np. berneński połowicznodzioby, belgijski kolistozabawny, reński kolistozabawny i inne. Powinno – w pierwszym przypadku – być berneński srokacz, bowiem niemiecka nazwa nawiązuje do historii tej rasy, dlatego bez jej znajomoci nazwa połowicznodzioby nic nie mówi. Gołąb ten jest srokaczem i niechaj to będzie zaznaczone w jego nazwie. Co znaczy gołębie zabawowe, albo – jak na innym miejscu – zabawne? Słowo zabawowe ma w języku polskim inne znaczenie aniżeli w niemieckim Spielflug. Chodzi o lot samca w czasie tokowania. Może należy po prostu grupę gołębi, których samce krążą wokół samicy tuż nad ziemią i klaskają skrzydłami nazwać gołębiami kołującymi, a więc belgijskie kołujące. Słowo klakier pochodzi od klaskać, dlatego może być również belgijski klakier kołujący. Wtedy będzie wiadomo o co chodzi. Dotyczyć to musi całej grupy (np. nadreński klakier kołujący, orientalny klakier kołujący).

Szwajcarskie gołębie z Thurgau (dlaczego nie z Turgawii?) są zebrane razem (np. thurgauski [turgawski]tarczowy i inne), jednak z wyjątkiem białoogona turgau. To samo dotyczy gołębi barwnych z Saksonii i Turyngii. Dlaczego białoogon, a nie jak chce słownik ortograficzny – białogon. Należało też spojrzeć do słownika ortograficznego i sprawdzić jak brzmi przymiotnik od słowa Turyngia. Mamy np. w atlasie jaskółka turyngijska.  Poprawna jest forma turyńska jaskółka (mamy np. Las Turyński, pejzaże turyńskie, zamki turyńskie [np. Wartburg], itd.). Ewentualnie może być jaskółka turyngeńska, ale nie turyngijska. Na żadnej mapie wydanej w Polsce nie spotkałem formy Las Turyngeński, lecz Las Turyński, który leży w Turyngii. Preferowana jest więc forma turyński. Stanisław  Szober w Słowniku poprawnej polszczyzny  dopuszcza formę turyngski,  ale forma turyngski w nowszych słownikach już nie występuje. Jest to więc forma przestarzała. We wzorcach mamy turyńska jaskółka, turyńska czajka itd. Obowiązuje słownik ortograficzny. Wiedział o tym tłumacz, bądź redaktor książki Peterfi’ego pt. Hodowla gołębi.

Większość nazw gołębi nawiązuje do żyjących wokół nas ptaków, ludzi, czy też charakterystycznych zachowań gołębi oraz ich rysunków. Mamy więc jaskółki, czajki, szpaki, skowronki, szczygły, gile itd., a także zakonniczki, mnichy, kapucyny itd. Nie jest dla mnie zrozumiałe, chociaż wiele mogę zrozumieć, mamy turyńską jaskółkę i jaskulaka saksońskiego. Słowo jaskulak nie istnieje i jest niepoprawne. Myślę, że nikomu nie przyjdzie do głowy nazwać szpaka szpaczakiem, gila gilakiem.

W polskim wydaniu mamy debreciński roller – zamiast debreczyński roller, murzynek szmalkandzki – zamiast szmalkaldzki murzynek,  temesburski pstrokaty – zamiast timiszoarski srokacz, gołąb lodowy zamiast lazurek itd., itd. Są rasy bohemeńskie. Dlaczego nie czeskie? Wiele do życzenia mają zaproponowane nazwy ras arabskich (patrz. wzorce) i szwajcarskich. Część nazw jest niezgodna z polskimi wzorcami, część wymaga zaproponowania innych nazw.

W niemieckim  wydaniu zauważyłem trzy błędy, a mianowicie: nad tekstem saksoński mnich znajduje się zdjęcie saksońskiej jaskółki, zdjęcie staroholenderskiego kapucyna zostało podpisane „żółty” zamiast żółtopłowy. Nad tekstem lucerneński białogon (Lutzerner Wieißschwänze) umieszczono niewłaściwe zdjęcie (jest lucerneński złotopierśny). Błędów tych nie tylko, że nie poprawiono w wydaniu polskim, ale zrobiono następne. Nad tytułem norymberska bagdeta umieszczony jest garłacz norwich, nad tekstem saksońskiej czajki jest garłacz saksoński itd.

Nad drugim wydaniem atlasu będzie trzeba więcej popracować.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
mku841
Czas publikacji:
czwartek, 05 lutego 2009 14:25

Polecane wpisy

  • Grupa 3 - kuraki

    Grupa 3 - kuraki Gołębie należące do kuraków przypominają z budowy domowe kury. Prawdopodobnie przodkami współczesnych kuraków były gołębie hodowane w Azji Połu

  • Książka o gołębiach rasowych

    Manfred Uglorz, Barwny świat gołębi rasowych , Tom I, Jasienica 2014 K siążka pt. Barwny świat gołębi rasowych wychodzi naprzeciw oczekiwaniom wielu hodowców g

  • Karier

    Pochodzenie Fot. Z. Jakubanis Hodowla karierów od dawna cieszy się dużą popularnością. Wiele hodowców uważa, że poza karierami żadna inna rasa nie zasługuje na